REALIZATORZY DŹWIĘKU
” LESZEK WÓJCIK jest absolwentem Wydziału Reżyserii Dźwięku warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej ( obecnie Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina). Zanim, w późnych latach 70., wyjechał z kraju, realizował sesje dla Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, Poljazzu i Polskiego Radia. W Carnegie Hall pracował 35 lat. Jest wykładowca akademickim, laureatem wielu nagród, w tym dwóch Grammy.”
Poniżej wywiad z Leszkiem Wójcikiem przeprowadzony dla Jazz Forum JF przez Kamila Wicika.
JF: Czy pamięta Pan swoje pierwsze samodzielne sesje ?
LW: Pierwsze istotne dla mnie projekty realizowałem wspólnie z kolegą ze studiów, Andrzejem Lipińskim. Pracowaliśmy na sprzęcie, który przywiózł ze Stanów. Na zlecenie PSJ nagrywaliśmy czołowe zespoły jazzowe. Wspominam min. koncerty Edwarda Vesali z Grupą Tomasz Stańki w Remoncie czy Extra Ball w słynnym Klubie Akwarium, w którym było wiele innych realizacji. Mniej więcej wtedy – na zaproszenie Andrzeja Zarębskiego – dostałem propozycję dołączenia do Poljazzu. To była moja pierwsza praca etatowa po studiach. Oprócz nagrań zajmowałem sie także przygotowaniem płyt do wydania, również tych na zagranicznych licencjach, które Poljazz regularnie nabywał. Jeśli mnie pamięć nie myli, chyba w dwóch takich wydawnictwach są moje artykuły.
JF: Miał Pan w kraju dużo zleceń i świetnie rozwijającą się karierę. Co zatem zadecydowało o przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych?
LW: Nie wyjechałem ani ze względów politycznych ani ekonomicznych. Racja, w Polsce dobrze sobie radziłem, nie tylko jako realizator, ale i muzyk. Grałem na basie i skrzypcach w zespołach Magdy Umer, Eli Jodłowskiej i Macieja Zębatego. Występowałem także z Silną Grupą Pod Wezwaniem. Pierwszy raz poleciałem za ocean w wakacje 1978 roku. ” „Mogłem zostać na stałe. Odmówiłem. Nie znałem angielskiego, a i specjalnie mi się tam nie podobało. Po sześciu tygodniach wróciłem do kraju. W 1979 roku udałem się do Stanów ponownie, tym razem aby zostać na dłużej. A może i na zawsze…
Gdy po kilku miesiącach opanowałem język w stopniu komunikatywnym, zacząłem szukać pracy w swoim zawodzie.
JF: Kiedy dostał Pan upragniony angaż ?
Po kilku miesiącach odezwał się właściciel JRB Studios. Zajmowałem się prostymi nagraniami np. reklam do radia. Jesienią 1979 roku zostałem zaproszony na rozmowę do NPR, National Public Radio w Waszyngtonie, gdzie po zdaniu testu technicznego przyjęto mnie do pracy 1 marca 1981 roku. Otworzyły się przede mną nowe możliwości.
JF: Jak pan trafił do Carnegie Hall ?
W pewnym momencie kierownictwo ogłosiło, że szuka inżyniera, który miałby zająć się nagrywaniem koncertów i techniczna stroną produkcji. W wyniku rozmów zostałem przyjęty i zacząłem jesienią 1985 roku tuż przed generalnym remontem budynku Carnegie Hall. Ponowne, uroczyste otwarcie sali nastąpiło 15 grudnia 1986 roku. Tego tez dnia oficjalnie zainaugurowano działalność Carnegie Hall Recording studio.
JF: Pracował pan e Carnegie Hall przez 35 sezonów. Które spośród setek realizacji, wspomina pan szczególnie?
Niezapomniany był sezon 1990/91, w którym obchodziliśmy stulecie Carnegie Hall. obfitował w parady największych orkiestr i solistów.
JF: Rozmawiamy o nagraniach muzyki klasycznej, ale przecież zrealizował pan wiele koncertów jazzowych. Pracował pan choćby nad produkcją słynnego albumu Adama Makowicza i Leszko Możdżera.
LW: Tak! To było szalenie miłe spotkanie. W latach 90. współpracowałem z Carnegie Hall jazz Band. Z grupą koncertowali giganci muzyki jazzowej, między innymi Joe Zawinul, Lionel Hampton, Wayne Shorter. Miałem również szczęście pracy z jednym z największych tego świata, legendarnym saksofonistą, Sonnym Rollinsem.
JF: Jest pan laureatem dwóch nagród Grammy.
LW: Nie podchodzę do nagród zbyt poważnie. Najbardziej cenię opinię słuchaczy.
P.S.
Cały wywiad można przeczytać w Jazz Forum z grudnia 2023 roku.
