Płyta subskrypcyjna 8-9 > Poljazz Z-SX 0634-5 Muddy Waters Blues Band – The Warsaw Session (I-II)

Muddy Waters Blues Band vol.1 (Warsaw Session I) +vol.2 (Warsaw Session II)
Płyty Muddy Watersa ukazały się w 1977 roku jako płyty subskrypcyjne w 3 różnych wydaniach.
PIERWSZE było wydanie w standardowej okładce tzw. „biały gramofon” bez opisów na rewersie okładki, za to z insertem dla każdej z 2 płyt. Etykiety miały kolor RED i numer katalogowy płyt Z-SX 0634-5.
Wobec bardzo dużego zainteresowania tymi płytami zdecydowano się na kolejne tłoczenie.
DRUGIE wydanie ukazało się w okładce zastępczej tzw. „Polskie Nagrania”, ale bez insertów. Etykiety miały kolor CREAM i numery katalogowe jak uprzednio, czyli Z-SX 0634-5.
Ponieważ nadal nie zaspokoiło to zapotrzebowania podjęto decyzję o kolejnym TRZECIM tłoczeniu i płyty ukazały się w innej okładce zastępczej tzw. „muzyczna twierdza”. Etykiety miały kolor CREAM, ale zmieniono numery katalogowe na Z-SX 634-5.
Wobec braku mocy przerobowych w polskich tłoczniach zdecydowano o zamówieniu ok. 150 tys. kompletów tych na Kubie. Etykiety miały być nadal w kolorze CREAM, ale zmieniła się grafika na etykietach, a numery katalogowe miały być ZSX 634-5 ( bez myślnika po Z ). Okładki miały powstać w Polsce.
Mijały kolejne miesiące, pół roku, potem rok i więcej, a płyty nie docierały do Polski.
W międzyczasie w POLJAZZ-ie nastąpiły zasadnicze zmiany organizacyjne w ramach których podjęto decyzję, że płyty będą tłoczone poza Polskimi Nagraniami, głównie w Pronicie, w związku z czym oznaczenie płyt Z-SX (narzucone przez Polskie Nagrania ) przestało obowiązywać. Ponieważ Wydawnictwo Płytowe POLJAZZ działało pod auspicjami Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego ( w skrócie PSJ ) postanowiono, że logicznym będzie numerować kolejne płyty prefixem PSJ od numeru 81. Ponieważ płyty z Kuby nie nadchodziły, zlecono kolejne tłoczenie płyt Muddy Watersa do sprzedaży komercyjnej ( już poza serią subskrypcyjną ) i otrzymały one, przez pomyłkę,nowo powstałą numerację PSJ-79-80 i dedykowaną kolorową okładkę tzw. „kubek-1” i „kubek-2”. Ale dalsza historia płyt Muddy Watersa dotyczy już serii KOMERCYJNEJ -JAZZ.
Kilka słów na temat płyt Muddy Watersa.
Na dwóch płytach został utrwalony koncert z 22 października 1976 roku. Wtedy nagrywano wszystko co się działo w Sali kongresowej. Profesjonalna ekipa ma tam specjalne pomieszczenie studyjne z lewej strony widowni. Co potem się działo z tymi nagraniami to już inna sprawa. Ale nagrania powstawały zawsze. Część tych nagrań było wykorzystywane przez Polskie Nagrania do wydawania corocznych kronik dźwiękowych z festiwalu. W 1972 drugim roku pojawił się konkurent zainteresowany nagraniami z Sali Kongresowej. Początkowo mały klub zaczął się rozrastać i był coraz groźniejszy dla monopolisty. Jakby tego było mało, liliput znalazł świetny sposób na publikację nagrań pod swoim znakiem. I zaczął wydawać coraz więcej płyt. Zaczął narastać konflikt aż w połowie lat osiemdziesiątych PN zatrudniły Tomasza Tłuczkiewicza, prezesa PSJ i zwierzchnika Poljazzu, jako jednego z dyrektorów.
Mając w rękach taśmy, należało jakoś załatwić prawo do publikacji nagrań i dopiero wtedy można było tłoczyć płyty. W czasie trwającego festiwalu Jazz Jamboree ’76 zaproszono ar-tystę do restauracji na serdeczną kolację. Jazz Klubu Akwarium dopiero wkrótce miał otworzyć swoje podwoje. Po jego otwarciu było łatwo bo to wymagało przejścia na drugą stronę ulicy. Na górze i na dole spotykali się muzycy, managerowie i wszelcy animatorzy jazzowej sceny. Ale w październiku 76 jeszcze nie było Akwarium tylko kawiarnia Barbara. Nie ukrywam, ze było bardzo gościnnie. Było co zjeść i czym popić. PSJ nie bardzo miał czym płacić muzykom światowej sławy. Poza tym, że dolary były bardzo drogie, to i ich pozyskanie było trudne. Ale przy pomocy różnych sponsorów udawało się raz na jakiś czas za-praszać gwiazdy światowego formatu. W trakcie kolacji zaproponowano Muddy Watersowi podpisanie zgody na publikację nagrań. Płyty miały być rozprowadzane w zamkniętym kręgu członków klubu i być w pełni zewidencjonowane (to był właśnie ten, zgodny z prawem, sposób.
Udało się zdobyć podpis i płyty ujrzały światło dzienne. Cieszyły się ogromnym powodzeniem wśród subskrybentów. Otrzymały numery: Z-SX 0634 i Z-SX 0635. Płyty były kolportowane w białych okładkach z gramofonem z przodu i miastem z tyłu. Żadnych napisów dotyczących programu płyt nie było. Ale wszelkie dane dyskograficzne, tracklista, zdjęcia i tekst zostały umieszczone na dwu specjalnych wkładkach do płyt. Były trochę mniejsze od okładki po to żeby można było je schować do środka razem z płytą. Jedna była w kolorze zielonym, druga była granatowa. Jakość druku nie była najlepsza ale cieszyliśmy się i z tego. Kiedy już w magazynie zabrakło płyt zaczęły się kłopoty. Dostaliśmy list z USA via ambasada, od managera Muddy Watersa i Sarah Vaughn. Żądał ukarania winnych wydania płyt i zniszczenia tych co jeszcze pozostały. Było dużo nerwów ale posiadaliśmy stosowny dokument z podpisem. Wysłane zostało do ambasady USA obfite i grzeczne wyjaśnienie z kopią podpisanej zgody. Sprawa uległa załagodzeniu. Kiedy Pronit miał możliwości produkcyjne, sporne płyty zostały dotłoczone i kolejni szczęśliwcy mogli się cieszyć znakomitą muzyką.
W latach osiemdziesiątych skierowano część klubowych tytułów do ogólnodostępnej sprzedaży. Wtedy to płyty dostały nowe okładki ( Muddy Waters miał biały kubek z trawą i kamiennym słupkiem w środku). Numeracja pozostała ta sama z wyjątkiem Muddy Watersa. Teraz miały numery PSJ-79 i PSJ-80. Dlaczego tak się stało? Nie wiem.
opracował : Jacek Karolak
P.S.
Podobno, jak pisze jeden z fanów na portalu winyl.net pierwsze okładki płyt Muddy Watersa z prefixem Z-SX miał ręcznie robioną rozkładaną okładkę na 2 LP tzw. gatefold ze zwykłego białego papieru i napisy naniesione techniką tzw. letrasetu + doklejone małe czarno – białe zdjęcie Muddy’ego Watersa i pieczątka klubu płytowego PSJ.